Umów się na spotkanie online

Aktualności

OfertaTłumikiPromocje

Audi RS6 Avant (2014) - test

05.09.2014
Auto dla rodziny stereotypowo kojarzy się z nadwoziem typu kombi lub minivanem, musi być przestronne i funkcjonalne oraz zapewniać względnie wysoki komfort podróży dla co najmniej czwórki pasażerów. Coraz więcej samochodów, które mogłyby się zmieścić w tych ramach oferowanych jest również w stosunkowo mocnych wersjach silnikowych, często zasilanych olejem napędowym aby pogodzić zadowalająca dynamikę z akceptowalnym zużyciem paliwa. Nie każdemu jednak musi zależeć na oszczędnościach, jeśli przesunąć suwak w stronę osiągów nie bacząc na średnie spalanie możemy wybrać coś panicznie szybkiego. Połączenie funkcjonalności nadwozia potrzebnej na co dzień z mocą 560 KM brzmi szalenie. Właśnie takie jest Audi RS6 Avant.

Najmocniejsze seryjne kombi z Ingolstadt jest marzeniem wielu osób, niekoniecznie potrzebujących wozić dzieci na tylnej kanapie i zapełniać bagażnik ponad roletę maskującą. Nie ogranicza też tak jak samochody stricte sportowe do weekendowego spalenia kompletu opon, które i tak zazwyczaj trzeba dowieźć innym autem. RS6 Avant nie każe wybierać między jednym, a drugim bo jest w stanie skutecznie połączyć rozbieżne oczekiwania. Naprawdę dobrze sprawdza się w codziennej jeździe z rodziną, a kiedy trzeba nagina prawa fizyki zostawiając za sobą płatki zdartego asfaltu.

Widać na pierwszy rzut oka, że nie jest to zwykłe kombi. Nieco wulgarna stylizacja z poszerzonymi nadkolami, agresywnie nakreślonymi zderzakami, matowym lakierem i wielkimi, czarno-srebrnymi obręczami przyciąga oko. Metaliczna powłoka specyficznie mieni się w słońcu i wygląda oszałamiająco, a liczne dodatki nadwozia z włókien węglowych służą za punkt zaczepienia wzroku, który po chwili przenosi się na dwie, większe niż piłka tenisowa końcówki układu wydechowego. Egzemplarz dla prasy skonfigurowany przez polski oddział Audi wyróżnia się na ulicach i nie pozwala na to, aby pozostać anonimowym za jego kierownicą. To ekshibicjonista, który cały czas krzyczy, że jest warty małą fortunę.

Podobnie jest z wnętrzem. Kabinę przygotowano bardziej pod auto sportowe niż rodzinne kombi. Dominuje przede wszystkim włókno węglowe o wyeksponowanej strukturze, podsufitka z szarej Alcantary, cywilno-kubełkowe fotele przeszyte czerwoną nicią we wzór plastra miodu, mała spłaszczona kierownica czy czerwone pasy bezpieczeństwa. Wszystko buduje spójny, nieco pretensjonalny klimat.

Jak to zazwyczaj w takich samochodach bywa tylna kanapa rozdzielona jest schowkiem na dwa osobne, bardzo wygodne fotele. Każdy ma też własną strefę klimatyzacji. Nie ma co się rozpisywać na temat wyposażenia bo to auto ma chyba wszystko czego można potrzebować, a nawet więcej. Koszty poszczególnych dodatków znajdziecie w tabeli danych technicznych – polecam zajrzeć, bo robią wrażenie. Tym co zadziwia jest fakt, że podczas jazdy po większych nierównościach pojawiają się trzaski, skrzypy a czasem niektóre elementy wpadają w rezonans. Mimo przebiegu zaledwie 20 000 km czuć że, auto nie miało lekkiego życia a twarde zawieszenie mocno nadużyło spasowanie elementów wnętrza.

Choć to nadal rodzinne kombi to przez mocno skoszoną pokrywę bagażnika przestrzeń załadunkowa optycznie nie wydaje się zbyt duża. Po zerknięciu do katalogu okazuje się jednak, że do dyspozycji jest aż 565 l – to naprawdę sporo. Teleskopowy pałąk do mocowania o stabilizowania przedmiotów bardzo się przydaje, ponieważ nie trzeba nawet mocno wciskać pedału gazu, aby w środku wszystko zaczęło fruwać...

Czemu? Przez niesamowite osiągi. Drzemiące pod maską V8 z turbodoładowaniem ciągnie jak szalone od samego dołu. Wciśnięcie prawego pedału do oporu daje efekt katapulty, którego raczej mało kto spodziewa się po rodzinnym kombi. Silnik bardzo chętnie wkręca się na wysokie obroty adaptacyjnie skalowanego obrotomierza (im lepiej silnik jest rozgrzany tym zakres czerwonego pola przesuwa się wyżej), a skrzynia raz po razie kopie po plecach. Przód mimo ciężkiego silnika unosi się do góry, kierowca oraz pasażer mogą odnieść wrażenie, że będą podróżować w przestworzach, a nie przed siebie. Mimo tego efektu trakcja samochodu po prostu zadziwia. Nastawy zawieszenia w trybie sportowym dają wrażenie kół zespawanych z podwoziem, a napęd quattro oraz szerokie opony pozwalają przenieść na nawierzchnię setki koni mechanicznych i niutonometrów bez większych poślizgów. Samochód tak bezczelnie i narowiście rozwija moc oraz ciska nią w nawierzchnię, że potrafi wzbudzić lekkie obawy. W trybie Dynamic strzela jak karabin maszynowy czy petardy w sylwestra. Dawno nie słyszałem tak ekshibicjonistycznego układu wydechowego. Ochrypły dźwięk pękających balonów pomieszany z nadciągającą burzą są jak na zamówienie po każdym odpuszczeniu gazu z wysokich obrotów. Jest na tyle głośno, że naprawdę można straszyć ludzi i włączać alarmy w zaparkowanych w pobliżu samochodach. Nagłośnienie Bang&Olufsen za dziesiątki tysięcy złotych jest tutaj wręcz niepotrzebne bo muzyka wygrywana przez układ wydechowy nie jest w stanie znudzić. Głośne strzały wpadają również podczas zmiany biegów w trybie sportowym, ponadto wystarczy delikatnie dodać gazu aby usłyszeć pomruk gotowości do przyspieszania. Prędkość rozwinięta, a co z hamowaniem? Układ na początku łapie delikatnie – RS6 pamięta, że ma sprawiać pozory auta rodzinnego, po to aby po głębszym wciśnięciu hamulca zedrzeć skórę z twarzy.

Mimo, że RS6 figuruje jako auto sportowe to tryb komfortowy jest nadzwyczaj łagodny. Skrzynia Tiptronic przerzuca biegi bardzo delikatnie i płynnie, zawieszenie całkiem nieźle tłumi nierówności drogi, a przy niższych obrotach, kiedy RS6 jest w miarę ekonomiczne w kabinie panuje rewelacyjna cisza, o którą dba odpowiednio zestrojony Active Noise Control. Dzięki systemowi odłączania połowy cylindrów podczas spokojnej jazdy w cyklu mieszanym można bez problemu zejść do 11,5 l/100 km. Fanatycy ekojazdy, którzy absolutnie powstrzymają się od mocniejszego wciskania pedału gazu bez problemu zbiją tę wartość do pojedynczej cyfry. Co ciekawe, podczas spokojnej jazdy w mieście Audi RS6 nie męczy się i nie męczy kierowcy, to bardzo ważne, ponieważ przeznaczenie tego auta to nie tylko szybka jazda, ono jest pozycjonowane jako sportowe auto rodzinne i naprawdę świetnie sprawdza się w tej roli.

Sportowe auto rodzinne z krwi i kości? Jeśli masz odpowiednio gruby portfel to można takie znaleźć. Audi RS6 Avant to naprawdę udany kompromis, którym w razie potrzeby odsadzisz na światłach sportowe samochody z plakatów, a siedzące na tylnej kanapie dzieci będą miały dodatkowy ubaw. Jednak przed wyłożeniem na stół połowy miliona złotych (za podstawę) trzeba się zastanowić, czy nie lepszym rozwiązaniem będą dwa osobne samochody – jeden sportowy tylko dla Ciebie, a drugi do wożenia dzieciaków.

źródło: autokult.pl

design by GreenMouse

Copyright © 2017 slusarczyk-auto.pl. Wszelkie prawa zastrzeżone.